Go Ropes Hanza Lider Gdańsk powróciła do gry po kilkunastu dniach przerwy. W środę podejmowała AST Wolkus Wrzeszcz, przeciwko któremu dotąd zawsze ciężko jej się grało. Przeciwnicy przeważnie tworzyli pasjonujące widowiska, obfitujące w liczne sytuacje podbramkowe, a dzisiaj naprzeciwko siebie stanęli już po raz szósty. Poprzednie dwa spotkania z ich udziałem kończyły się sukcesem AST Wolkus Wrzeszcz, który zarówno Jesienią 2020, jak i sezon później spisał się na „6”. Dziś jednak górą była Go Ropes Hanza Lider, która dotąd konkurenta pokonała tylko raz, niespełna trzy lata temu. Hat-trick Kacpra Dubanowskiego mógł jednak drużynie z Wrzeszcza dać nadzieję na inne rozstrzygnięcie. Najlepszy strzelec zespołu do przerwy trzy razy meldował się w protokole sędziego, ale potem ani on ani żaden z jego kolegów na wynik już nie wpłynął. Konkurenci za to w ciągu kwadransa od zmiany stron wyrównali wynik, by parę minut później za sprawą Maksymiliana Szmelczyńskiego obrócić szalę w swoim kierunku. Łatwo nie było, ale cel w postaci kolejnego kompletu punktów został osiągnięty.