Bardzo interesująco zapowiadała się konfrontacja silnego zarówno w obronie, jak i ataku Gibona 4 2 0 z Sanatorium, które w ostatnim czasie wykręcało świetne liczby. Pomimo dużych mocy ofensywnych po obu stronach barykady grad bramek nie padł, a więcej ustrzelił lider IV ligi grupy „B”. W szeregach obydwu ekip obecni byli ich najlepsi snajperzy, ale do przerwy tylko jednemu z graczy udało się wpakować piłkę do siatki, a był nim Rafał Dziedziul. Zieloni uzyskali prymat i… już go nie oddali. Różnica między rywalami zaczęła rosnąć jednak dopiero podczas drugiej partii, którą Zieloni świetnie rozpoczęli, w ciągu paru minut od zmiany stron dokładając kolejne dwa gole. Najpierw dobrym zagraniem popisał się Mariusz Tkaczyk, a niedługo potem ujście między słupkami znalazł również strzał Patryka Nowaka. Do pięciu bramek przewagę zespołu powiększył Dawid Wikariusz i było pewne, że tylko niezwykle pechowy zbieg okoliczności mógłby odebrać liderowi zwycięstwo. Gibon 4 2 0 ponownie czystego konta nie zachował, ale na utratę punktów sobie nie pozwolił.