Ego Sopot oraz Filtry Mannol Gdańsk od dawna rywalizują między sobą o najważniejsze laury, a wyjątkiem był jedynie poprzedni rok, kiedy drugiej z ekip się nie wiodło. Drużyna kilka miesięcy temu powróciła jednak do elity, znów bije się o najwyższe lokaty i podobnie jak przeciwnik do środowej batalii przystępowała po dwóch z rzędu zwycięstwach. Wydawało się, że któryś z konkurentów zyska realną przewagę w walce o główne trofeum, ale pojedynek z ich udziałem zwycięzcy nie wyłonił. Przebieg konfrontacji był wyrównany, choć więcej strzałów na bramkę oddali gdańszczanie. Przeciwnicy cały czas pozostawali ze sobą w kontakcie. Częściej jednak w rolę goniących wynik wcielać musieli się sopocianie. Żółto-Czerwoni w ramach pierwszej odsłony dwukrotnie obejmowali prowadzenie, ale długo na czele się nie utrzymywali. Niełatwo im było pokonać świetnie dysponowanego Oskara Rybickiego, który wielokrotnie udanie interweniował, a w trakcie pierwszej partii popisał się skuteczną obroną karnego. Niespełna kwadrans przed gwizdkiem debiutujący w barwach Filtrów Mannol Gdańsk Kamil Sikora celnym uderzeniem pomógł drużynie ponownie uzyskać prymat, lecz i tym razem Żółto-Czerwoni nie zachowali dobrego dla siebie wyniku.