ET&S Sopot dobił do mety wiosennej kampanii, a jedyną możliwością dla niego, by wydostać się ze strefy spadkowej i nie stracić szans na utrzymanie, było pokonanie walczącego o awans My na Sianie. Zadanie jawiło się jako trudne do realizacji i sopocianie niespodzianki nie sprawili, w związku z czym kończą zmagania pod kreską, mając jednak w dorobku o dwa oczka i kilka trafień więcej niż przed rokiem, gdy poprzednio ten szczebel musieli opuścić. Sianowcy natomiast zwycięstwem zareagowali na poniedziałkowy triumf Radców i teraz przodująca dwójka czekać będzie na środową odpowiedź Sanatorium. Sopocianie mimo trudnej sytuacji nie zamierzali się poddawać. Próbowali stawić czoła wyżej notowanym rywalom, podczas pierwszej partii dwukrotnie łapali z nimi kontakt, ale na przestrzeni paru minut od zmiany stron Sianowcy zniwelowali niebezpieczeństwo utraty prowadzenia. Przy większości goli zespołu punktował Kornel Wysocki, któremu niewiele brakuje, by pokonać barierę 50 oczek w sezonie. Przed MnS jeszcze batalia z ATC Cargo, Czerwono-Czarni nadal sprawę awansu mają we własnych nogach i głowach, choć do złota zwycięstwo w ostatniej kolejce może nie wystarczyć.