Zarówno Mecenasi, jak i Lech i Ja 87 sezon wiosenny rozpoczęli od czterech strzelonych goli, co dało tym zespołom odpowiednio oczko i trzy punkty. Po inauguracji byli zatem niepokonani, lecz po drugiej kolejce bez porażki pozostali Mecenasi. Ich dorobek zasiliło historyczne zwycięstwo w rozgrywkach na trawie, a na taki rozwój spraw zanosiło się już po pierwszej części widowiska. Tę partię ukończyli z „4” z przodu, więc widać, że ta cyfra od startu im towarzyszy… W ciągu 10 minut od premierowego gwizdka arbitra dwukrotnie w protokole meczowym pojawiało się nazwisko Kacpra Budy, a potem na liście strzelców dołączyli do niego koledzy. Swoje szanse wykorzystali Marcin Serwatka oraz Krystian Terepora, a tak solidnie wyglądająca zaliczka niewątpliwie zapewniała Mecenasom komfort. Być może to uśpiło ich czujność. Kwadransa drugiej połowy potrzebowali konkurenci, by o połowę zredukować stratę, lecz Mecenasi w porę się przebudzili. Skuteczne zagrania z ostatnich minut pozwoliły im odbudować wcześniejszą różnicę i dzięki temu z większym spokojem mogli wyczekiwać zakończenia spotkania przez sędziego.