Jako ostatni w IV lidze grupie „B” na murawę w 10. tygodniu wybiegli Port Gdańsk i Niebiescy. Przeciwników łączy zbliżona kolorystyka koszulek, a różni pozycja w tabeli, która miano faworytów nadawała Niebieskim. Zgodnie z przypuszczeniami sięgnęli po pełną pulę, choć ich czwartkowa wygrana była o połowę niższa niż triumf z wtorku. Portowcy natomiast podtrzymali trend, że w sportowej rywalizacji nie przegrywają wyżej niż trzema bramkami. Dzisiaj bardzo liczebnie stawili się na placu gry, lecz świetna frekwencja nie przełożyła się na równie świetne otwarcie zawodów. Dwa dni temu to oni pierwsi znaleźli się na czele i wygrywali do przerwy, z kolei tego wieczoru cały czas na przedzie wyścigu o komplet oczek byli konkurenci. Zaczęło się od gola Dawida Tumińskiego, po kilku minutach dystans między stronami pogłębił Paweł Szpek, a potem znów Niebiescy odskoczyli za sprawą swojego najlepszego strzelca. Różnicę nieco zredukował Patryk Żuk, lecz Portowcy kontaktu z rywalami nie złapali. Niebiescy wskutek zwycięstwa umocnili pozycję w czołowej „6”.