Po upływie 58 tygodni od poprzedniej bezpośredniej batalii KLIDO oraz Crème de la crème pojawili się w tym samym miejscu o tej samej godzinie, a konfrontacja z ich udziałem znów zaowocowała sukcesem drugiego z wymienionych. Bramek zdobył o połowę mniej niż w boju z października ubiegłego roku, rozmiar zwycięstwa był czterokrotnie niższy, lecz punkty „ważą” tyle samo i dziś pełna pula dała Crème de la crème awans na piątą pozycję. Znakomicie rozpoczęło się to starcie dla wyżej sklasyfikowanej ekipy. Szybko przejęła stery, kilka celnych uderzeń na bramkę rywala zaowocowało sporą przewagą po jej stronie i wydawało się, że spokojnie będzie kontrolować przebieg widowiska. Beniaminek jednak broni nie zamierzał składać, pozbierał się i zmącił spokój konkurenta, doprowadzając na kwadrans przed końcem do sytuacji kontaktowej. W odpowiedzi otrzymał jednak kolejną serię udanych ataków w wydaniu Crème de la crème, co praktycznie zadecydowało o losach pojedynku. Crème de la crème czwarty raz w historii wygrywa z KLIDO, które wciąż broni się przed spadkiem. Przed nim arcyważne starcie z Rover Grupo.