Sprawcami bardzo ofensywnego widowiska zostali na otwarcie nowego tygodnia KS Gdańsk i Legendarni ESP. W poprzednich meczach tych ekip widok lądującej między słupkami piłki był rzadkością, ale dzisiaj konkurenci z nawiązką to nadrobili… Padło aż 16 bramek, z czego większość po przerwie. Najpierw inicjatywę wzięli zawodnicy KS Gdańsk, co zaowocowało ich trzybramkowym prowadzeniem, ale w ciągu kilkunastu minut konkurenci obrócili szalę w swoją stronę. Działo się zatem dużo, a ciąg dalszy emocji nastąpił w drugiej połowie. Nie spudłował Tomek Leszczyński, doprowadzając do remisu, ale kolejny fragment przyniósł ze sobą trafienia Mateusza Nadolnego oraz Daniela Marcińskiego, wskutek czego powtórnie na czele znaleźli się Legendarni ESP. Na kilka chwil przed ostatnim gwizdkiem prawdziwy popis dał natomiast Michał Obuchowski, w krótkim czasie dokładając trzy kolejne bramki, po czym przeciwnicy już kontaktu nie złapali. Powyższe zespoły urządziły prawdziwy festiwal strzelecki, choć mogło być jeszcze lepiej, wynik mógł paść wyższy, lecz piłka kilkakrotnie uderzyła w obramowanie.