Podczas czerwcowej konfrontacji Crème de la crème z Portem Lotniczym Gdańsk futbolówka odnajdywała drogę do bramki dziewięć razy, z kolei w trakcie środowej batalii lądowała między słupkami dwa razy częściej. Ponownie większa wartość zameldowała się po stronie pierwszego z rywali, choć jego dzisiejszy triumf był mniejszych rozmiarów niż victoria sprzed 15 tygodni. Dla Lotników 10 goli straconych oznacza najsłabszy w tym zakresie wynik w bieżącym roku, ale mieli utrudnione zadanie, ponieważ zabrakło wśród nich nominalnego bramkarza. Z konieczności jego obowiązki przejął Paweł Woźniak, mający dziś dużo pracy. Po kilkunastu minutach w protokole sędziego widniał niedużych rozmiarów remis, ale reprezentanci Crème de la crème jeszcze przed przerwą odbudowali dwa trafienia zaliczki. Po zmianie stron ponownie jednak przewagę stracili. Dopiero na finiszu nieco bardziej odskoczyli z wynikiem, a Lotnicy mimo podejmowanych działań całkiem różnicy już nie zniwelowali. To ich druga z rzędu porażka, lecz koszulkę lidera zachowali i przynajmniej do momentu zakończenia czwartkowej kolejki pierwszego miejsca nie stracą.