Po raz pierwszy od bardzo dawna podczas czwartkowej kolejki w akcji obserwowaliśmy Crème de la crème. Nie okazał się to jednak udany dzień dla zespołu, który przegrał ze świetnie dysponowanym Istanbul FC. W bramce pokonanych wobec absencji etatowego golkipera z konieczności stanął Michał Sienkiewicz, który przez 20 minut zachowywał czyste konto. Jego koledzy z pola dwukrotnie natomiast rywali zaskoczyli, ale przewaga osiągnięta po zagraniach Przemysława Gornowicza rozpłynęła się na krótko przed przerwą, gdy dorobek tureckiego teamu dwoma trafieniami zasilił Merter Yuce. Na początku drugiej partii Istanbul FC za sprawą Filipa Żmijewskiego uwolnił się z remisu, ale kilka minut później znów było po równo. Mogło się wydawać, że czas działać będzie na korzyść Crème de la crème, lecz to przeciwnicy lepiej poradzili sobie w końcówce zawodów. Większość z nich w nogach miała środowy mecz przeciwko GAiT, ale intensywny terminarz nie okazał się dla nich problemem. W drugim dniu z rzędu zagrali na „6” z przodu i pną się w tabeli. Aktualnie zajmują piątą pozycję.